„Kobiety Mafii” | Recenzja filmowa Głębi

 

Co zrobić, gdy człowiek się uprze i wbije sobie w głowę, że musi… Musi, bo się udusi!

I masz, współczesnej kinematografii mi się zachciało i to jeszcze w polskim wydaniu. Nastroje wakacyjne, zatem coś lekkiego, albo emocjonującego, żeby winko przyjemnie sączyć i w ramionach ukochanego kołysać aż do rana.
Po szale kinematograficznym lat młodzieńczych i zaliczeniu kina „wielkich i kochanych”, „wielkich i niechcianych”, „wielkich i niezrozumianych” oraz „wielkich i zapomnianych” nie oglądam niemal nic, bo jak wiesz, dziesiąta muza to ma do siebie, że jak wślizgnie się w życie i rozsiądzie się na człowiekowi kanapie, szybko się jej nie pozbędziesz. Przerwy jedynie na zakupy i funkcje fizjologiczne organizmu możliwe, bo jedzenie najlepiej smakuje przecież w objęciach ukochanych herosów ściągniętych techniką do rozmiaru ekranu twojego komputera.
Zatem po fazie „kocham kino”, weszłam w fazę biegunową, rzadko przełamaną jakimś obrazem starego, dobrego W. Allena.
Kino Vega
 
Nazwisko Patryka Vegi znałam od czasu „Pitbula” /2005/, którego jedynym jasnym punktem był ząb Marcina Dorocińskiego, jeśli mnie pamięć nie myli, oraz „Botoksu” /2017/, który miałam ochotę zobaczyć ze względu na tematykę, ale nie była to potrzeba kulturalna pierwszego rzędu i nie doczekała się spełnienia.
 
Kino pandemiczne w jednej z gdańskich galerii nie miało widzom wiele do zaproponowania, zatem wyposażona w przybornik „kusacza” – z norweska brzmiący termin na określenie przytulania, miłego spędzania czasu (od nor. å kose) – czytaj: wino i niezdrowe przekąski, obejrzałam „Kobiety mafii” /2018/, który widziało wcześniej dwa miliony widzów i który doczekał się dwóch kolejnych części i wersji serialowej.
„Kobiety mafii”
Powiem tak: jaka mafia, takie kobiety. I to zdanie oddaje moją opinię, ale uczciwość widza wobec trudu twórcy prosi o kilka zdań doprecyzowania.
Film „Kobiety mafii” został sklasyfikowany jako sensacja, kryminał, dramat.
Pierwsze co uderza, to surowe kadry, dosłowność obrazu oraz pozbawiona artyzmu, niestylizowana, naturalistyczna gra aktorów, nastawiona na pokazanie natury środowiska polskich gangsterów.
Drugie to dobry pomysł na rozpoczęcie filmu brawurową akcją młodej policjantki świetnie zagranej przez Olgę Bołądź.
Trzecia, to ostatecznie przewidywalna fabuła brutalnych mężów, zdradzanych żon, mściwych kochanek, przykryta romansem, prostactwem i podwórkową polszczyzną jak kołdrą.
Portrety kobiet
 
To co mnie jednak najmocniej zakłuło, to portrety kobiet. Mamy Belę – dzielną policjantkę stosującą niebanalne metody śledcze, córkę prostytutki – żeby nie było wątpliwości w jakie rewiry zakluczy. Mamy Anię – głupią, nadmuchaną blondynkę pozbawioną cech ludzkich, która wolnością płaci za wylogowanie się z rzeczywistości. Mamy czułą Nianię prowadzącą jednocześnie podwójne życie tajniaczki i w końcu szefowej mafii. Mamy Siekierę – romantyczkę, zdradzaną i zdradzającą żonę. Mamy w końcu Futro czyli córkę szefa mafii, zblazowaną, zdemoralizowaną narkomankę.
 
Trzy postaci kobiece – Bela, Niania, Siekiera – to portrety w zamyśle złożone jak dobry i zły policjant w jednej skórze. Dwie – Ania i Futro – proste, schematyczne, karykaturalne.
Widzimy kilka klatek z życia każdej z nich. Domyślamy się jak trafiły do gangu, co je tam trzyma, w jaki sposób organizują sobie życie, jakie okna wolności otwierają, gdy pozwolą na to okoliczności. Każda z determinacją pragnie miłości, znaczenia, celu życia. Dla Beli to praca i tajemnicza inność, którą odkrywa w Cieniu. Dla Siekiery to nienawiść do Milimetra i zakazana miłość do Żywego, dla Niani – spełnienie marzenia o byciu matką, odbicie się od dna, a w końcu przejęcie kontroli nad gangiem, co daje jej szansę kontroli nad własnym życiem. Ania – kocha własne, katalogowe odbicie w lustrze i używki, podobnie jak Futro, choć ta pierwsza jest w stanie wybudzić się z letargu i zmotywować do działania, gdy ma nad głową widmo bankructwa, podczas gdy druga jest zdolna wyłącznie do przedawkowania.
 
 
Najmocniejsza cena filmu, bo jest taka i muszę przyznać, że Agnieszka Dygant ją udźwignęła, to prysznic jaki bierze po potrójnym gwałcie z pobiciem, z rozmową z oficerem prowadzącym w tle. Ciarki przechodzą. Człowiek nie dziwi się żadnej przemianie, którą przeszła ta postać po takiej sytuacji.
 
 
Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że poza zewnętrznymi oznakami, te kobiety mafii nie grzeszą kobiecością. Są po prostu żeńską wersją swoich mężów, kochanków i ojców – mafiozów. Takimi babami mafii. Są samotne, wszystkie w gruncie rzeczy do siebie podobne, nie budują relacji jak kobiety. I powiesz: taka jest wymowa filmu, że miękka skóra twardnieje nawet na smukłej, aksamitnej szyi, gdy ta obraca się wśród „karków”. Pewnie tak, ale…
Kino gangsterskie
 
Może trzeba było obejrzeć ten film, by raz jeszcze docenić wybitną książkę Mario Puzo „Ojciec chrzestny” i jej ekranizację, jak również znakomite obrazy – „Chłopcy z ferajny”, „Człowiek z blizną”, „Dawno temu w Ameryce”, „Kasyno”, „Pulp fiction” czy nawet „Blow”.
Nie da się porównać – powiesz – rzeczywistości polskiej z włoską czy amerykańską.
Zgoda, ale…
Rzeczywistość taka jaka jest, jest zawsze bardziej złożona niż film, wycięte z niej kilka milionów klatek. Niemniej film, który ją opisuje, powinien choć spróbować uchwycić jej wieloaspektowość, w tym przypadku możliwe odcienie kobiecości w środowisku mafijnym. Toż przecież ktoś tych ludzi rodzi, ktoś na nich czeka, zamartwia się o nich. Komuś palce bieleją na modlitwie, gdy bliscy mafiozi mordują ludzi czy sami znikają. Dalej – jakaś ważna kobieta z ich życia odeszła albo odcięła, by nie siedzieć w tym samym bagnie. Zabrakło mi tu inności, choćby jednego wyróżniającego się portretu kobiety.
Efekty  (W)Rażenia
 
Faktycznie człowiek czuje się po obejrzeniu tego filmu ni mniej, ni więcej tak, jakby zajrzał gangsterom pod kołdrę. I zamiast opisu rzeczywistości zobaczył tanią, brutalną rozrywkę i wyszedł z niej poobijany. Może tego właśnie oczekują widzowie filmów Patryka Vegi? Może ten prosty przekaz jest tajemnicą jego sukcesu?
 
 
Reżyser nakręcił szesnaście filmów i niemal tyle samo seriali, napisał do nich scenariusze, samodzielnie wyprodukował i zmontował, a co najistotniejsze ściągnął do kin i przed telewizory miliony ludzi. Sięga po tematy zakorzenione w polskiej rzeczywistości, o które się ocieramy, a które jednocześnie są tabu w świadomości społecznej. Umie obudzić w widzu pierwotne emocje i osiągnąć sukces kasowy.
Multiutalentowany człowiek – trzeba przyznać.
 
 
Patryk Vega ma klucz do serc widzów i jestem ciekawa perspektyw, które zechce roztoczyć w polskiej kinematografii.
 
 
 
Poprzednia recenzja filmowa „Kotka na gorącym, blaszanym dachu”.
Wszystkie prawa zastrzeżone
4 Odpowiedzi
  • Anna Stranc
    Lipiec 16, 2020

    Z tego co piszesz wynika, że film trudny i jak ja to mówię brudny. Brudny, bo pokazuje brudną polską rzeczywistość i pewnie potrafi mocno człowieka zdołować.
    Dlatego nie obejrzę i dlatego przeważnie takich filmów nie oglądam. Szukam ciekawych, lecz z umiarkowaną dawką brudu i też z innością, że jakiś bohater wyjdzie poza schemat swoich zachowań. Gdy wszyscy tkwią w schematach i stają się przewidywalni, zaczynam się nudzić. Poza tym nie kręcą mnie wcale sceny walk, gonitw, przepychanek, a gwałty to już w ogóle nie w moim stylu. Często więc uciekam w komedie i jak Ty do W. Allena.

    • Olga Bartnik
      Lipiec 16, 2020

      Brudny, zdecydowanie. Mnie ciekawi co tam Vedze w duszy gra. Zobaczymy. Dziękuję Ci, Aniu, kochana jesteś, że zostawiłaś słówko:) pozdrawiam, Olga

  • Katarzyna Katisha Winters
    Lipiec 17, 2020

    Oglądałam kilka filmów Vegi, ale to nie moja „bajka”. Czytałam też jego książki z serii „Złe psy”. Patrzę na to z perspektywy bycia byłego policjanta, mającego do czynienia ze światem przestępczym i zapewne odbieram przekaz inaczej, niż widz lub czytelnik nie mający kontaktu z takimi ludźmi. Film nigdy nie odda prawdziwej atmosfery tego świata… Ja natomiast zdecydowanie wolę światową klasykę (m.in. „Pulp Fiction”, „Kasyno”, „Gorączkę”itd.). Pozdrawiam cieplutko!

    • Olga Bartnik
      Lipiec 18, 2020

      Oj tak, zupełnie jak ja. Dzięki, Kasia za Twój komentarz, jako wrażliwego widza i profesjonalisty. Pozdrawiam, Olga

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *